Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 12 2018

maasterofdisaster

March 12 2018

maasterofdisaster
Wierzę, że tak naprawdę w życiu najcięższe walki toczymy sami ze sobą. Ze swoimi słabościami, lenistwem czy brakiem odwagi.
— P.Skokowski
Reposted frompieprzycto pieprzycto viayourheartbeat yourheartbeat
maasterofdisaster
Miłość? A co to takiego, kochanie? Miłość? A co to takiego? Zapomniałem. Miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.  Nie pamiętasz? 
Reposted fromzwierzewyzsze zwierzewyzsze viasmutnazupa smutnazupa
maasterofdisaster
Facet ma stymulować. Sprawiać, że się czerwienisz. Zapewniać rozrywkę intelektualną. Podkręcać atmosferę, nie zgadzać się z Tobą, rzucać Ci wyzwania. Ma słuchać uważnie i dać Ci się wypowiedzieć. Ma Cię rozśmieszać i sprawiać, żebyś czuła się ważna. 
— do zapamiętania
Reposted fromolewka olewka viadepresja depresja
maasterofdisaster
Życzę Ci, abyś przez 365 dni przekonywała się, że prawdziwa miłość naprawdę istnieje. Życzę Ci odwagi w dokonywaniu wyborów, czasem zboczenia z wytyczonej ścieżki na rzecz nieznanej, ale wymarzonej drogi. Życzę Ci wytrwałości w realizacji celów, niepokorności w dążeniu do szczęścia oraz sukcesów. Sukcesów, które często są niewidoczne dla oka i tylko kobieta potrafi je zauważyć. Wstawaj z kolan, nawet gdy nie zauważysz żadnej pomocnej dłoni. Krzycz, gdy wszyscy będą obojętni. Walcz o siebie. Ten czas się nie powtórzy.
— N. Belcik
Reposted fromswojszlak swojszlak viadepresja depresja
maasterofdisaster
Zamiast opierać się zmianom, poddaj im się. 
Niech życie będzie z tobą, nie przeciw tobie. Jeśli obawiasz się, że twoje życie odwróci się do góry nogami, nie bój się. Skąd wiesz, że do góry nogami nie jest lepiej niż normalnie?
— Shams z Tabrizu
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viadepresja depresja
maasterofdisaster
9881 d44a 500
Reposted fromdanceavecjohnny danceavecjohnny viadepresja depresja
maasterofdisaster
Jedyne czego potrzebujesz naprawdę w życiu to osoba, ktróa potrzebuje cię w swoim.
— A no... racja.
Reposted fromiwannabeyour iwannabeyour viadepresja depresja
maasterofdisaster
nie pij wody bo to strach ci co pili, gryzą piach przestań tańczyć bo to zło możesz sobie złamać nogę
zostaw piaskownicę, pełna jest zarazków nie chodź na koncerty, tyle tu hałasu nie ryzykuj zdrowia na dziewczę ponętne przestań już oddychać w powietrzu bakterie
tarzam zwłoki w brudnym piasku głaszczę psa mimo zarazków chodzę boso uśmiechnięty bo ja najwyraźniej jestem zdrowo jebnięty
na ulicach tylko strach zostań w domu – zdrowiej tak nie jedz chleba to jest zło od jedzenia choro, pstro
zostaw piaskownicę, pełna jest zarazków nie chodź na koncerty, tyle tu hałasu nie ryzykuj zdrowia na dziewczę ponętne przestań już oddychać w powietrzu bakterie
tarzam zwłoki w brudnym piasku głaszczę psa mimo zarazków chodzę boso uśmiechnięty bo ja najwyraźniej jestem zdrowo jebnięty
— ZENEK, " Zdrowo jebnięty "
Reposted fromreksi0 reksi0 viacytaty cytaty
maasterofdisaster
Najważniejsze jest to, żeby basem dobrze jebło!
— Chwytak, "BASEM YEBUO "
Reposted fromreksi0 reksi0 viacytaty cytaty
maasterofdisaster
Każdy mężczyzna, każda kobieta ma słabość do jednej osoby na całym świecie. Gdyby ona zadzwoniła i powiedziała:" Przyjedź do mnie, chcę być z tobą" zerwałbym się z końca świata, aby to zrobić. Aby z nią być.
— Piotr C. – Pokolenie Ikea. Kobiety
Reposted fromnezavisan nezavisan viaMissMurder MissMurder
maasterofdisaster
8515 2426 500
Reposted frompastelowe pastelowe viadobby dobby
maasterofdisaster
O wielkich zmianach decydują małe epizody. Jedno spotkanie, jedna książka, jedna decyzja. Potem wszystko jest już tylko konsekwencją.
— Jacek Walkiewicz
Reposted frompasazerka pasazerka viadobby dobby
maasterofdisaster
“To prawdziwe szczęście, mieć kogoś, kogo interesuje jak minął Ci dzień.”
— K. Śnioch

March 07 2018

maasterofdisaster
(...) prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy w chwilowej złości dopatrujesz się zmęczenia, a nie złych intencji. Gdy w męskim milczeniu widzisz nie brak uczucia, ale problem, z którym on chce poradzić sobie sam. Gdy w kobiecych łzach dostrzegasz nie pretensję i wyrzut, ale potrzebę wsparcia i bliskości. Kiedy potrafisz wysłuchać, nim wysnujesz wnioski. I gdy uświadamiasz sobie, że nawet najbardziej kochający się ludzie potrzebują czasem od siebie odpocząć.
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viakomplikacja komplikacja

February 27 2018

maasterofdisaster

Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na full volume. Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią. 
Pani spokrzała na mnie: 
- A stoję tak, może kto kupi… - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jak by te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.
- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić. 
- Ojej, no nie wiem… Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?

DWA ZŁOTE.

Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno Cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.

W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.

Rozryczałam się kilka kroków dalej.

— Edie Maciejewska (Mieszkanka Warszawy)

Reposted fromjasminum jasminum viamessclew messclew

June 21 2015

maasterofdisaster
Reposted fromgruetze gruetze viamatuss matuss

Bordalo II

L’artiste Bordalo II utilise des vieux pneus, des pare-chocs, et d’autres morceaux qu’il recycle des poubelles pour faire des fresques en 3D comme ici à Lisbonne.

bordalo-2

bordalo-3

bordalo-4

bordalo-5

bordalo-6

bordalo-7

Reposted fromtheGRID theGRID viamatuss matuss
maasterofdisaster
9011 6056
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey viamatuss matuss
maasterofdisaster
Reposted fromrachelinajolie rachelinajolie viamatuss matuss
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl